Ojciec w reklamie − przegląd subiektywny

To jednostka do zadań specjalnych. Opiekun, głowa rodziny, przyjaciel, złota rączka lub po prostu… tata. 23 czerwca obchodziliśmy Dzień Ojca. Warto zastanowić się, jak przedstawiany jest ojciec w reklamie?

Komercyjna spirala wokół Dnia Ojca dopiero się rozkręca. W Polsce świętujemy go dopiero od 1965 roku. Sama tradycja zrodziła się w Stanach Zjednoczonych, kiedy córka weterana postanowiła uhonorować swojego tatę lokalnym przyjęciem. Było to w 1910 roku. Z całą pewnością Dzień Ojca nie przebija się w mediach tak jak walentynki, Boże Narodzenie, Halloween czy nawet Dzień Mamy. To pokazuje, że warto przecierać reklamowe szlaki i wyróżnić się nietuzinkową kampanią.

Ojciec w reklamie

Rola ojca nie zawsze jest taka sama, a wyzwania, jakie stawia przed nim życie, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Według danych ZUS-u wzrasta liczba mężczyzn korzystających z urlopu ojcowskiego. W 2017 roku było to aż 174,2 tys. panów. Tysiące mężczyzn decyduje się również zostać z dzieckiem, kiedy mama idzie do pracy. Osobiście jako ojciec mogę tylko powiedzieć, że narodziny dziecka całkowicie zmieniają spojrzenie na świat. Olbrzymie emocje, które towarzyszą ojcostwu, trudno porównać do czegokolwiek innego. A w reklamie przecież chodzi o emocje. Tym tropem poszło wiele firm, które próbują w to święto sprezentować nam, tatom klasyczne wyciskacze łez. Zapraszam Was na subiektywny przegląd kilku reklam.

Budweiser zrealizował kampanię pokazującą, jak ważne w życiu jest samo posiadanie ojca.

Wykorzystał prawdziwe historie rodzin, w których główną rolę grają ojczymowie. Zastanawialiście się kiedyś, jak trudno przekonać dziecko, by powiedziało do Ciebie „tato”, jeżeli nie jesteś jego biologicznym rodzicem? Budweiserowi udało się skłonić internautów do podzielenia się swoją historią i dodatkowo premiował to wpłatą na fundację wspierającą podobne rodziny. Dobra robota.

https://www.youtube.com/watch?v=z1vghfKSbQk

Podobnym tropem poszedł Gillette, który skonfrontował dzieci z ich ojcami i zapytał o ich wzajemne relacje.

Okazało się, że najmłodsi chętniej o radę pytają smartfony zamiast rodzica.

Ktoś powie, że to znak czasów. Ja powiem więcej – to coraz częściej wykorzystywany motyw w reklamie i moim zdaniem, niestety, coraz bardziej oklepany.

Dlatego bardzo doceniam prostotę i drobny gest, jaki jest esencją leciwego już przekazu od Oreo.

Tata to często kumpel. Przyjaciel w najbardziej szalonych zabawach.

Czasem ojciec pozwala dziecku na więcej niż mama i po prostu się wygłupia. Taki motyw wykorzystało WWE. Bardzo ciekawe spojrzenie i dużo śmiechu.

Praca, sprzątanie, wychowanie dzieci… no i w końcu gotowanie!

Chcecie zobaczyć, jak robią to tatusiowie? Łapcie reklamę od Cheerios.

Ten przerażający stereotyp faceta, który na śniadanie potrafi upichcić co najwyżej płatki, a na obiad uraczy Was kupioną w restauracji pizzą, ogląda się całkiem nieźle. Wszystko podane w amerykańskim stylu, gdzie tata ostatecznie jawi się jako superbohater.

Lubicie robić zakupy spożywcze? Dla niektórych to smutna konieczność i przepełnione nudą godziny oczekiwania w kolejce do kasy.

Czasem usłyszymy tylko przez głośniki: „Franek, lat 5, czeka na rodziców na stanowisku ochrony” lub „Kierowca samochodu o numerze…”. Zobaczcie zatem, co przytrafiło się kilku ojcom podczas zakupów w Tesco.

Nie wiem dlaczego, ale bardzo podoba mi się reklama firmy Stockhouse, która w prostym przekazie buduje fajną narrację. Sporo zyskuje też dzięki lektorowi, który nie krzyczy i nie jest przesadnie rozentuzjazmowany.

I na koniec coś z naszego podwórka i totalna klasyka.

„Ojciec, prać?” – coś Wam to mówi?

W latach 90. ten slogan powtarzali prawie wszyscy. W reklamach Polleny 2000 wystąpili znani i lubiani aktorzy (m.in. Andrzej Kopiczyński). Niesamowita jest wielowymiarowość samego powiedzenia, szczypta absurdu i toporna domowa sceneria. Polskiemu ojcu niestraszne było nawet pranie. Po prostu bohater w swoim domu. I tego się trzymajmy. Oto ojciec w reklamie Polleny 2000.

Podobało Ci się? Przeczytaj o wizerunku kobiet w reklamie!